Blog

Ekspedycja Express – o ekstremalnym wypoczynku i niezawodnej komunikacji

Wczasy! Część lubi all inclusive w pięciogwiazdkowym kurorcie z palemką, inni wolą dreszczyk emocji i element rywalizacji. W obu przypadkach niezbędna jest jednak komunikacja, czy to na linii rezydent – wczasowicz czy uczestnik wyścigu autostopowego a organizator. Dzisiaj rozmawiamy z Tomaszem Pietruszką — założycielem firmy Ekspedycja Express.

Na początek kilka słów wyjaśnienia, co to właściwie jest Ekspedycja Express?

Tomasz Pietruszka

Ekspedycja Express to gra terenowa, podobna do znanych programów telewizyjnych typu Azja Express czy Ameryka Express. Organizujemy gry jednodniowe (8-godzinne), jak i kilkudniowe.

Czasem gramy na terenie kilku miejscowości oddalonych od siebie o kilka kilometrów. Innym razem tworzymy wydarzenie, w którym można poczuć się jak w telewizji i wyruszyć w 7 dniową przygodę po kilku krajach przemierzając ponad 1000 km.

Mianownik naszych gier jest jednak zawsze taki sam: jeździmy stopem, wykonujemy niecodzienne zadania i staramy się pokonać inne drużyny. Od prawie dwóch lat prawie 6 tysięcy osób przeżyło z nami przygodę życia! 

A skąd pomysł na taką formę wypoczynku? 

Jak prawie każdy pomysł, ten również pojawił się z potrzeby, a w zasadzie dwóch. Pierwsza była bardziej osobista: prowadziłem przez kilka lat firmę IT. Niestety stres, nerwy, duża odpowiedzialność, brak własnego życia zmusił mnie po dwóch latach bez urlopu do wyjazdu na wakacje. Na wczasach zrozumiałem, że przyszedł moment, aby coś zmienić: częściej podróżować, ruszać się i znów robić to co przyjemne.  

Postanowiłem, że sprzedam firmę i zajmę się czymś zupełnie innym, ale zarazem pozwalającym wykorzystywać kreatywność, wiedzę i znajomość świata IT. W między czasie zorganizowałem kilka gier terenowych dla pracowników firm, z którymi wcześniej współpracowałem. Okazało się, że to co stworzyłem bardzo się spodobało! Zbiegło się to z emisją programów typu Express, które przypominały tworzone przeze mnie gry. Skoro ludzie je oglądali to na pewno chcieliby też wziąć udział i przeżyć przygodę! 

Po paru miesiącach inwestowania w sprzęt, tworzenia zadań, testowania, opracowania sytemu informatycznego, który usprawniał pracę i pozwalał na realizację dużych projektów, powstała Ekspedycja Express. Potem przyszedł czas na szkolenia, pierwsze ekspedycje, setki poprawek i usprawnień i własne „patenty”. Wszystko to złożyło się na niezwykły projekt, który już w tym momencie mogę nazwać sukcesem. 

Jakie państwa odwiedza Ekspedycja Express? 

Na razie skupiamy się na Europie. Uważamy, że na wszystko przyjdzie czas, choć już w tym roku planujemy scenariusz w Tajlandii. Później pojawią się kolejne egzotyczne kierunki, a zapewne w przyszłości podbijemy każdy kontynent. Do tej pory organizowaliśmy Ekspedycje Express dla osób indywidualnych jak i dla firm w: Czechach, Austrii, Słowacji, Portugalii, Chorwacji, Węgrzech i Słowenii. 

Ile osób bierze udział w edycji? 

Wszystko zawsze zależy od edycji. Na naszych grach jednodniowych organizowanych w Polsce zazwyczaj jest 40-60 osób. W przypadku tych kilkudniowych, staramy się nie przekraczać 250 osób. 

Największe trudności związane z organizacją wyprawy? 

To jest kilkumiesięczny ogrom pracy całego naszego zespołu. Zaczynamy od wybrania kierunku, odpowiednich lokacji, uzyskania pozwoleń, czasem dostępu do miejsc zamkniętych lub niedostępnych na co dzień. Później tworzymy i testujemy zadania.

Kolejnym etapem jest zamawianie niezbędnych elementów, tworzenie projektów graficznych, przygotowanie aplikacji na telefony oraz planowanie logistyki i organizacji. Na koniec pozostają przyziemniejsze rzeczy typu zamawianie koszulek, opasek, nagród, elementów gry itd. 

Ciężko więc stwierdzić, co w tym wszystkim jest najtrudniejsze. Z pewnością największe trudności pojawiają się niespodziewanie w trakcie Ekspedycji Express, ale z tymi radzimy sobie na bieżąco. 

Skąd pomysł na komunikację SMS? 

Z dwóch powodów: pierwszy to gwarancja, że SMS dotrze na czas w odróżnieniu do e-maila czy powiadomienia w aplikacji. Drugi to uczciwość wobec graczy – kiedy wysyłamy wiadomość to w zasadzie wszyscy otrzymują ją w tym samym momencie. 

Jakie treści przesyłacie graczom? 

Przed grą wysyłamy SMS-y z powiadomieniami i ważnymi informacjami. Głównie dlatego, że mamy pewność, że wiadomości dotrą i nie trafią do spamu. W trakcie gry wysyłamy SMS-ami “zwroty akcji”, czyli zadania, które muszą dojść do wszystkich w tym samym momencie (jest to bardzo ważne). A na co dzień wysyłamy informacje o nowych edycjach i przypomnienia o nadchodzącej Ekspedycji.

Do jakich państw wysyłacie SMS-y? 

Nasi gracze są z Polski więc głównie, na polskie numery, ale w Tajlandii będziemy wysyłać tylko i wyłącznie na tajskie. 

Dlaczego wybraliście akurat współpracę z SMSAPI? 

Nasza współpraca rozpoczęła się przede wszystkim od bardzo miłej rozmowy, wysłuchaniu naszych potrzeb i gwarancji zapewnienia ich. Staramy się współpracować jedynie z firmami, do których mamy 100% zaufanie. Zresztą wdrożenie systemu SMSAPI okazało się bardzo proste, a efekty dokładnie takie jak oczekiwaliśmy. 

Korzystacie z webowego Panelu Klienta czy API? 

Z obu: Panel Klienta służy nam do wysyłki wiadomości, a API do integracji z naszą stroną internetową i sklepem. 

Ile osób jest odpowiedzialne za wysyłkę? 

Scenariusz gry jest ściśle tajny, dlatego osoby pracujące przy nim znają z reguły jedynie jego fragment. Cały scenariusz znają zazwyczaj 3 osoby, a odpowiedzialne za ich wysyłkę są dwie. 

Na koniec, czy możesz opowiedzieć jakaś ciekawą historię związaną z SMS-ami, która wydarzyła się podczas Ekspedycji?

Jasne! Najciekawsza historia miała miejsce, na Słowacji w mieście Nitra. Tego dnia, o 17 zakończyliśmy etap gry, więc wszyscy mieli czas wolny. Zazwyczaj uczestnicy rozchodzą się i są oddaleni od siebie nawet o 20 km. Tym razem jednak było inaczej, zrobiła się mała integracja na rynku. 

Przed 20 przyszedł SMS z zadaniem, w którym gracze musieli jak najszybciej odnaleźć drużyny, które posiadały kafelek z taką samą literką jak oni. Tak jak do tej pory było w miarę cicho, to nagle 180 osób wybiegło na rynek i zaczęło do siebie krzyczeć. Słowacy nie mieli pojęcia co się dzieje, zrobił się straszny raban. Ktoś zadzwonił po policję w obawie przed atakiem bombowym, zamknięto nawet ulice prowadzące do rynku. Sprawę szybko wyjaśniliśmy, ale z pewnością nie spodziewaliśmy się takiego odzewu klikając “Wyślij” w Panelu. Taka potęga SMS-ów.

Dziękujemy za rozmowę i szerokiej drogi!

Dzięki i do zobaczenia na szlaku.